niedziela, 7 września 2014

Jabłko antonówka..

Kiedy wieczorami przez otwarte okno zaczyna wkradać się chłodne powietrze, które motywuje nas do wyciągnięcia z szafy koca i ciepłych skarpet, prócz pierwszych powiewów jesieni jest to oznaka że na targu możemy znaleźć antonówki! Kwaśne, nieregularne jabłka idealne na mus, dżem czy szarlotkę. A skoro świetnie się sprawdzają po obróbce termicznej bo wtedy nabierają właśnie antonówki prawdziwego smaku, dlaczego nie zamknąć tego cudownego smaku w muffinie?

środa, 27 sierpnia 2014

Pandanowe magdalenki z jeżynami..

Sezon na jeżyny w pełni więc trzeba korzystać z niego jak najwięcej, bo jeżyny TO NAJLEPSZE OWOCE NA ŚWIECIE!! Tak, jest to moje osobiste zdanie i sądzę, że się nie mylę. Bo jak można nie kochać tych cudownych słodkich perełek rozpływających się swoim aromatem po podniebieniu. Ilekroć pomyślę o nich moje ślinianki zaczynają wzmożoną pracę. Uwielbiam je tak bardzo że ilekroć idę na targ po zakupy muszę wziąć dwa opakowania jeżyn, bo w drodze powrotnej po prostu znikają i nie wiem zupełnie nie wiem jakim cudem to się dzieje i dlaczego ja mam zawsze później ciemne opuszki palców. Jednak ostatnio nie musiałam kupować jeżyn, wpadłam na działkę do rodziców o myślałam że oczy z tej radości mi wyskoczą, krzaczek jak zawsze nie zawiódł gałęzie aż łamały się pod ciężarem i ilości owoców a mój brzusio się cieszył na maksa.

środa, 20 sierpnia 2014

Żelowe ciasteczka ze smoczego owocu..

Pithaya czyli smoczy owoc to idealny przykład tego jak przewrotna potrafi być natura. Wygląda zaskakująco, po przekrojeniu zaskakuje swoim środkiem i kontrastem kolorów, jednak tu dla wielu osób kończy się ekscytacja. Smak pithaji jest bardzo delikatny i specyficzny, trochę smakuje jak kiwi i ma takie pestki jak ten zielony włochacz, ale kiwi jest wyraźne i zdecydowane a pithaja jest po prostu mdła. Według mnie najlepiej smakuje z miodem, moim ulubieńcem jest miód lawendowy albo rozmarynowy, który ma zdecydowany smak i dale temu mdłemu wnętrzu inny wymiar. Sam owoc jest piękny, ale jego delikatny smak potrzebuje wzmocnienia, więc można go wykorzystać do zrobienia czegoś ładnego, ale należy wzmocnić mu smak.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Jest takie miejsce.. śniadanie, Warszawa.. La Maison GOURMAND..

Uwielbiam weekendy i to nie tylko dlatego, że są to dwa a czasem nawet cztery dni wolne. Uwielbiam weekendy dlatego, że można wtedy odrobinę odpocząć, spędzić trochę więcej czasu z ludźmi których uwielbiam i z którymi nie mam w środku tygodnia możliwości tyle go "zmarnować". Poza tym z moim mężem mamy taką tradycję, że niedziela to pora błogiego lenistwa i zawsze na śniadanie gdzieś idziemy i tak później pół dnia się szwendamy siedząc w kafelkach obserwując ludzi, skacząc po dziesiątkach tematów, omawiając plany i ciesząc się swoim towarzystwem. I tak nam mija cała niedziela na rzeczach prostych i przyjemnych czyli spacerach i błogim relaksie, bo w sobotę jednak takiego spokoju nie ma do południa trzeba zrobić zakupy i zająć się innymi rzeczami więc niedziela jest takim fanie wyjątkowym dla nas dniem.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Prażone migdały w kawowej skórce..

Poznając mego męża pokochałam kawę. Wiem to dziwne, bo nie to że chciałam mu jakoś zaimponować czy dopasować się pod niego, po prostu chyba to był czas kiedy dojrzałam do kawy, jej smaku nie zmuszając się. No i w sumie dzięki niemu chyba tak bardzo lubię dobrej jakości kawę i dobrą kawę, a co uważam za dobrą kawę? Oczywiście espresso!! Mocne, intensywne, stawiające na nogi i nie kaloryczne. Dobre espresso nie daje kopa i znika, dobre espresso trzyma ciśnienie na górze przez pewien czas, po tym właśnie można poznać dobre espresso. Co może się wydać dziwne po tym co napisałam wcześniej lubię też duże słodkie latte ze Starbucks. Za co? Nie wiem to tak jak z Pringel's są wszędzie takie same i mają identyczny kształt, poza tym cukier pobudza a duże latte często służy mi za szybkie śniadanie.

czwartek, 7 sierpnia 2014

Szyfonowe muffinki pandanowe..

Uwielbiam wszelkiego rodzaju wyjazdy. Zawsze mnie one niesamowicie inspirują i motywują. Czasem jednak dają one prócz tego możliwość przełożenia tych inspiracji na własne talerze poprzez kupienie jakichś przysmaków nie dostępnych na naszym rynku. I tak było tym razem, bo choć wizyta we Frankfurcie nie zachwyciła mnie kompletnie niczym tak natrafienie na kilka Azjatyckich marketów w uliczce odchodzącej od głównej arterii miasta to było coś. I nie zrozumcie mnie źle, pomimo ogromu tych cudowności i produktów kontakt z ludźmi w tym mieście po prostu psuł całą przyjemność. No a niezaprzeczalnie Azjaci to dość krzykliwy naród więc jakiekolwiek pytanie zadane w innym języku aniżeli Niemiecki wywoływało falę krzyków, aferę i w końcu pojawienie się kogoś kto rozumiał co się do niego mówi ale niestety komunikacja musiała przebiegać na tak formułowanych pytaniach aby odpowiedzi ograniczały się do prostych "Yes, No".

piątek, 1 sierpnia 2014

Lawenda i wanilia zanurzona w bajkowej kompozycji..

Ostatnio częściej aniżeli muffinki goszczą u mnie torty i powiem szczerze tak się nimi zafascynowałam że jakoś lepiej mi to wychodzi. Pomysłów mam wiele tylko do realizacji nie tak łatwo dochodzi bo potem ktoś przecież taka ilość tortu musi zjeść a niestety u mnie z tym jest trochę ciężko. Nie oznacza to wcale że z muffinek rezygnuje, wprost przeciwnie w zapasie są dwa przepisy ot po prostu dziś mam ochotę na tort, taki prosty i po prostu. Staram się dawać pomysły na torty zawsze które fajnie wyglądają ale nie są skomplikowane jeśli chodzi o dekoracje a mogą zrobić wrażenie.