czwartek, 24 kwietnia 2014

Truskawki i serek kozi z limonkowym kremem.

Serek kozi to smakołyk, który nie każdemu smakuje. Ja osobiście za nim przepadam, nawet pomijając fakt że tak na prawdę to rodzaj jednych z niewielu serów które mogę jeść. Niestety ser kozi ma swój specyficzny smak, który się lubi albo nie, ale po obróbce termicznej smak "kozi" całkowicie znika a obecność go w muffince daje wilgotność i kleistość dla ciasta które jest cudownie sycące. Sezon na truskawki się zaczyna więc czas na eksperymenty. Ta muffina jest intensywna w smaku, smaku truskawek oczywiście, lekko różowa w środku, mokra i sycąca a krem o lekko limonkowy smaku cudownie podkreśla jej smak.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

CAJETA - czyli Meksykański sos karmelowy z mleka koziego..

Jestem alergikiem, niestety nie mogę nic co zawiera w swoim składzie mleko krowie. Niestety bardzo ubolewam nad tym bo serniki, karmel, krówki odpadają a smak ich gdzieś z czasów dziecięcych siedzi mi w głowie i przychodzi co jakiś czas. Jednak zawsze pozostaje to tylko w sferze wspomnień i marzeń a może jednak przeminie te cholerstwo - ale wiem marzenie ściętej głowy, no cóż trzeba żyć dalej i szukać zamienników. Ostatnio właśnie natknęłam się na przepis na Cajetę, czyli meksykański karmel z mleka koziego. I to było jak oświecenie! Nigdy nie przyszło by mi do głowy aby zrobić karmel z mleka, karmel zawsze się robi przecież ze śmietanki.. a jednak da się z mleka!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Fondant czekoladowy ze słonym masłem orzechowym wg Donny Hay..

Kiedy Kasia z Plate of Joy wrzuciła wg mnie fenomenalny pomysł na upieczenie fontantów wg przepisu Donny Hay, nie mogłam obok tego przejść obojętnie. Kupiłam ceramiczne kokilki, czekoladę i masło orzechowe. Czekolady kupiłam dokładnie tyle ile było potrzeba, więc nie było żartów musiało się udać za pierwszym razem i udało się niesamowicie! Byłam pod wielkim wrażeniem bo w momencie jak je robiłam tak na prawdę byłam jeszcze zajęta kilkoma rzeczami i wstawiając je do pieca byłam święcie przekonana że zaraz będę lecieć po kolejne tabliczki czekolady.

piątek, 4 kwietnia 2014

Pestki słonecznika i truskawki..

Tak, wiem to nie sezon na truskawki.. A wszyscy miłośnicy krajowych truskawek stwierdzą na pewno że te truskawki, hiszpańskie truskawki w niczym nie przypominają tych dojrzewających w polskim słońcu. I zgadzam się z tym w 100%, te są wodniste, wielkie, nie pachną i mają twardą strukturę, jednak pomimo wszystko ja je lubię. A że "sezon" się już zaczął nie mogłam sobie odmówić kupna i poeksperymentowania z nimi. Tak na prawdę pieczenie wyszło dość spontanicznie, ale wiem że ta spontaniczność pozwoliła mi stworzyć jedne z najlepszych muffinów jakie kiedykolwiek upiekłam.

piątek, 28 marca 2014

Cedr sycylijski, Lemon Curd i truskawka na szczycie..

Znalazłam ten niezwykły owoc w sklepie i nie mogłam przejść obok niego obojętnie, wylądował więc on w mojej dłoni a następnie koszyku. Może to trochę nieodpowiedzialne ale nie miałam pojęcia nawet co to jest.. ot duża, no gigantyczna cytryna o zapachu jak by lekko grejpfrutowym. W domu wujek Google przyszedł z pomocą, ale dziwne było to, że nie znalazłam zastosowania dla tego owocu w żadnym przepisie, za to wyczytałam, że jego aromat jest jednym z podstawowych nut w produkcji delikatnych, cytrusowych zapachów (np D&G Light Blue), dodatkiem do kremów itp.

czwartek, 27 marca 2014

Pistacje, woda różana i kardamon.. czyli ciasteczka do popołudniowej herbaty..

Dziś wyjątkowo nie o muffinkach, ale na słodko. Ostatnio ilość blogów, zdjęć i pomysłów cukierniczych mnie przytłacza. Znajduje jakiś od którego nie mogę oderwać wzroku, a już w kolejce pojawia się kolejny. Jedyne czego żałuje to, że brakuje mi gębek które by to wszystko mogły "pochłaniać", bo wyrzucanie czy marnotrawienie jedzenia jest zupełnie nie w moim stylu, a niestety nadkrojonego tortu czy ciasta nie zanosi się w gości, a do mnie powoli ludzie zaczynają się bać przychodzić w odwiedziny bo każdy tłumaczy się już dietą. Ale nie płaczę bo czasem uda się coś pokombinować i może te czasem daje jeszcze więcej frajdy, sama nie wiem, ale miało być nie o tym. Wracając do ciasteczek..

poniedziałek, 24 marca 2014

Fiołki i Earl Grey..

Będąc ostatnio w Niemczech, natknęłam się na kilka fiołkowych drobiazgów, najpierw kandyzowane kwiaty i herbatę, później syrop a na końcu likier, wszystkie te rzeczy miały cudowny, wyraźny fioletowy kolor i po prostu nie mogłam od nich oderwać oczu! Niestety wróciłam do domu bez niczego bo wciąż odkładałam zakup na później, na wieczór, na kolejne miasto.. a w Berlinie podczas lunchu nas okradli i.. niestety trzeba było wracać bo jak by dranie połasili się na na pieniądze to olać to trudno to tylko pieniądze, ale podróżowanie po obcym kraju bez dokumentów, prawa jazdy i kart kredytowych to jak igranie z losem. Więc niestety trzeba było w połowie przerwać "wycieczkę" i wrócić do domu. Na szczęście nie spotkaliśmy po drodze nikogo komu chciało by się nas zatrzymać do rutynowej kontroli i ok 23 byliśmy już w domu.